Przejdź do treści
Moje ciało postarzało się o jedno ciało nie przysłuchuj się mu takie w nim zaszumienie Na policzkach usta są łowną zwierzyną ani się w nie zapatrzeć ani poczuć ni najeść Tak wąskie zwierzę patrzy bowiem moimi oczyma nie na swoją duszę w myśliwym lecz na dzikie w nim zwierzę co już uchwyciło w zęby Tam moje starzenie zlizywanie palców nad żywym ogniem pęcherze tak bardzo obcoustne nie potrafią wypowiedzieć nawet jednej międzykropli Jego wzgórze ze wzgórzem niepojęty zbiór muz myśliwego nigdy nie będzie strachem ucieleśnionym Co w nim duszą szumem podmiotem szczęściem i rzeczownikiem pokrętna ortografio narządu mowy Co za szczęście że to ze mnie ciało ta ortografia do szczęścia i spoliczkowana cielesność Odwzajemniam ich szum
55 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie