dziecko przegranych

Moja mała, własna, niezwykła

budzę ją i usypiam co dnia

prowadzę za rączkę jak niemowlę

to przy mnie stawiała pierwsze kroki



chodzimy razem ulicami beznadziei

przechodnie przystają czasem

pełni zachwytu nad jej niewinnością

z uśmiechem mówię:

"nie oddam"



tak dobrze mi

tak dobrze z nią



nienawidzę chwil gdy mnie opuszcza

wyrywa z uścisku i biegnie

w epicentrum szalonej autostrady

jednak zawsze zdążam na czas



i znów mam tylko ją

a ona tylko mnie

razem nie znamy samotności



nadzieja to nie matka głupich

lecz dziecko przegranych
0 0
6 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

21 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie