Brzask

co nie jest niczym?

chce mi się wyć, chce mi się krzyczeć.

odbijam się w śniegu,

odbijam się w witrażu widzianym pod światło,

to mało, zbyt mało.

zapalam znicze z pajęczych nitek,

które po nocach w otwartych oczach

łzami rubinowymi tkałem ...



nie widzę, nie słyszę.

nic nie zostało,

co nie jest niczym

na lodowatym ekranie.

nic, co nie byłoby obce,

przerażające, zimne, nieznane ...



co jest tym czymś,

czego ptak w leśnej gęstwinie skryty,

imienia którego nie zgadłem,

zduszoną piersią wyśpiewać nie zdoła

zniewolony w zalęknionych kołach?



widzę małe, zaciśnięte piąstki,

przecinam ogniem elipsę,

stawiam kroki w moczarze grząskim.

zbyt słaby jestem by krzyczeć,

chciałbym tylko choć trochę zrozumieć.

to, co mnie lepką obleka siecią,

to, czego nazwać nigdy nie umiem ...
0 0
5 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

65 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie