kiedyś...

kiedyś zbyt mocno

kochałem konie w ciemnościach

pędzące z wichrem w parze

poprzez przestrzeń bezkresną



kiedyś w krainie elfów

tańczących w kroplach rosy

w promieniach wschodzącego słońca

odnalazłem czarodziejkę

o ślicznych i mądrych oczach

która podarowała mi

najcudowniejsze kolory świata

utkane z nitek nadziei



wówczas chciałem dla swej pani

wyławiać wraz z mewami

najpiękniejsze sny

z oceanu spełnionych marzeń

i podawać je na tacy

wykutej z najjaśniejszych gwiazd



wówczas chciałem dla jej oczu

z obłoków ukraść tęczę

i wszystkie kwiaty wszechświata

przepojone najsłodszą muzyką

u stóp jej złożyć w darze

z małym motylkiem w podzięce



wtedy konie pędzące

poprzez przestrzeń bezkresną

które kochałem zbyt mocno

porwały mnie ze sobą

wirując w szalonym pędzie

bym pozostawił na zawsze

w obrazku mgłą malowanym

bezpowrotnie gasnące milcząco

te oczy smutkiem zasnute

dziwnie mokre
0 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

65 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie