poranek, dzień drugi: ...na wzgórzu, ...sosna, ...pensjonat - fragmenty

jadę rowerem
psychodeliczne widzę twoje oczy śliczne
w nozdrzach czuję ciebie i twojej lewej
stopy zapach cudny pot liżę z międzypalcza wysysam i z twojego aksamitem podszytego dołu podkolanowego brnę dalej w górę uda
w międzyudziu grzęznę

twoja miednica jak misa pełna
nano i mikroelementów one czynią cuda
są w głowie magiczną przyczyną zamętu

hamulce puszczają serce na wybiegu
koń mnie ponosi odrzucam leice zaczyna się szalona jazda bez trzymanki
jak wiatr na skrzydłach ptaka
pędzę do mojej kochanki
1 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

23 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie