poranek, dzień drugi: ...na wzgórzu, ...sosna, ...pensjonat - fragmenty
jadę rowerem
psychodeliczne widzę twoje oczy śliczne
w nozdrzach czuję ciebie i twojej lewej
stopy zapach cudny pot liżę z międzypalcza wysysam i z twojego aksamitem podszytego dołu podkolanowego brnę dalej w górę uda
w międzyudziu grzęznę
twoja miednica jak misa pełna
nano i mikroelementów one czynią cuda
są w głowie magiczną przyczyną zamętu
hamulce puszczają serce na wybiegu
koń mnie ponosi odrzucam leice zaczyna się szalona jazda bez trzymanki
jak wiatr na skrzydłach ptaka
pędzę do mojej kochanki
psychodeliczne widzę twoje oczy śliczne
w nozdrzach czuję ciebie i twojej lewej
stopy zapach cudny pot liżę z międzypalcza wysysam i z twojego aksamitem podszytego dołu podkolanowego brnę dalej w górę uda
w międzyudziu grzęznę
twoja miednica jak misa pełna
nano i mikroelementów one czynią cuda
są w głowie magiczną przyczyną zamętu
hamulce puszczają serce na wybiegu
koń mnie ponosi odrzucam leice zaczyna się szalona jazda bez trzymanki
jak wiatr na skrzydłach ptaka
pędzę do mojej kochanki
1
0
1 odsłon