Przejdź do treści
Czytanie

Tam

Dla dzieci
żeby tam dojść trzeba wstrzymać oddech kładę się na wznak zamykam oczy i zaczynam spadać lot jest powolny z przewagą purpury fioletu i granatu na tle oszronionej czerni trafiam w jeden z takich kryształków mam cztery lata jest lipiec na stole w ogrodzie wielka dymiąca misa z młodymi ziemniakami okraszonymi słoniną i waza z zupą z botwiny na siedmiu talerzach po dwa jaja sadzone i siedem kubków z zsiadłym mlekiem wybrzydzam że w ziemniakach są skorki żółtka w glutach a w zupie badyle i wtedy z chałupy wychodzi wilk ryczy idąc na tylnych łapach na pysku ma biały emaliowany lejek a futro przypomina barani serdak dziadka odruchowo zaczynam jeść nie zważając na skorki gluty i badyle przepraszam cię za tego niedźwiedzia nie sądziłem że tak się wystraszysz wita mnie niewinnym uśmiechem stojący cały czas za moimi plecami i wraz ze mną oglądający tę scenę dziadek Stanisław nie próbuję protestować że wg mnie to był wilk
78 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie