jak świątynia
zagubiona w dżungli
wyłoniła się z oparów
sennych marzeń
otuliła jak khmerskim szalem
rozkołysała biodrami
podała rytm
byś wpłynął jak leniwy Mekong
do jej zakazanego miast...
obudzona ze snu
zawijam poranki
w liście bananowca
na obiad przyrządzam
jaśminowy ryż
aromatem kwiatów
skrapiam chwilę
oglądam w słońcu
wysmukłe ziarnka
stygnę w oczekiwaniu
wskazó...