Przejdź do treści
Czytanie

wędrowiec

szedł przez las pełen śniegu wejście oznajmił trzask gałązek pod butami sprószony bielą wszedł do izby zmarznięte dłonie ogrzał przy kominku rozjaśnił swoją osobą w górskiej chacie wnętrze pachnące piernikami wyjął opłatek połamał ciepłem serca podał w uśmiechu wędrowiec nieznany nikt nie zapytał skąd jesteś dokąd idziesz nie oczekiwał dodatkowego nakrycia tajemniczy dzień magicznej nadziei resztkę wątpliwości rozwiał w domownikach odszedł nucąc Bóg się rodzi...........
74 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

4 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie