Przejdź do treści
Czytanie

wędrowiec

szedł przez las pełen śniegu wejście oznajmił trzask gałązek pod butami sprószony bielą wszedł do izby zmarznięte dłonie ogrzał przy kominku rozjaśnił swoją osobą w górskiej chacie wnętrze pachnące piernikami wyjął opłatek połamał ciepłem serca podał w uśmiechu wędrowiec nieznany nikt nie zapytał skąd jesteś dokąd idziesz nie oczekiwał dodatkowego nakrycia tajemniczy dzień magicznej nadziei resztkę wątpliwości rozwiał w domownikach odszedł nucąc Bóg się rodzi...........
62 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

11 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie