Zakrapiane łzami

Gdy świętego słowa spadną

i do góry świat wywrócą,

przyjdzie chwila na zadumę,

a wspomnienia myśl zakłócą.



Prawdą jest, że wszystkie smutki

razem z życiem znajdą koniec.

Trudne sprawy łatwe będą,

dusza pod ziemią zatonie.



Głośne krzyki nie pomogą.

Czaszka z kosą zacznie tropić.

A na zwykłe pożegnanie

zdążę drżącą ziemię skropić.



Lecz najgorsze będzie to,

że cię więcej nie zobaczę.

Już na samą myśl o tobie

deszczem lodowatym płaczę.



Pewnie ciebie to nie wzruszy,

ale mnie nic nie powstrzyma,

żeby w tej ostatniej chwili,

choć za rękę cię potrzymać.



Nic wielkiego nas nie łączy,

mimo iż bym tego chciała.

Nic tak dobrze nie pobudza.

Chcę czuć bliskość twego ciała.



Jestem już uzależniona

od twojego charakteru.

Ale ty, by to zrozumieć,

potrzebujesz godzin wielu.



Niepotrzebnie na początku

powiedziałeś to, co czujesz.

Teraz nic ode mnie nie chcesz

i się stale izolujesz.



Gdybym tylko na sam koniec,

z ust twych szczerość usłyszała,

nawet w bólu-chwili śmierci,

mile bym się uśmiechała.



Tak bym chciała być przy tobie,

by już nigdy nie czuć braku.

Wykrzyczałabym swe szczęście

kończącemu się już światu.



Jednak to mi nie jest dane.

Nie odejdę wraz z dotykiem.

Spojrzę tylko w twoje oczy

i zaniknę w strachu z krzykiem.
0 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

19 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie