Nie pamiętasz?
Nie pamiętasz mnie?
Razem zrywaliśmy z drzewa nadziei
Soczyste owoce,
Które wysychały w dotknięciach rąk.
Razem płynęliśmy rwąca rzeką,
Czasami pod prąd;
Wpadliśmy razem w bagniste błoto,
Ale ktoś podał pomocną dłoń.
Razem zdobyliśmy górę przyjaźni
Wspinając się kamienną drogą,
Dotknęliśmy obłoków- oddechu wieczności…
I spadliśmy osobno…
Płyniemy teraz każde inną rzeką,
Zdobywamy góry zapomnienia,
Owoce nadziei obumarły dawno…
Żyjemy w krainie milczenia.
Trzeba zapomnieć nurt dawnej rzeki
I nie pomylić z nowym.
Nie wolno zbaczać z drogi,
Spoglądać do tyłu…
Tylko brnąć…
Trzeba brnąć…
W przyszłość brnąć …
W smutek brnąć…
W samotność brnąć…
Razem zrywaliśmy z drzewa nadziei
Soczyste owoce,
Które wysychały w dotknięciach rąk.
Razem płynęliśmy rwąca rzeką,
Czasami pod prąd;
Wpadliśmy razem w bagniste błoto,
Ale ktoś podał pomocną dłoń.
Razem zdobyliśmy górę przyjaźni
Wspinając się kamienną drogą,
Dotknęliśmy obłoków- oddechu wieczności…
I spadliśmy osobno…
Płyniemy teraz każde inną rzeką,
Zdobywamy góry zapomnienia,
Owoce nadziei obumarły dawno…
Żyjemy w krainie milczenia.
Trzeba zapomnieć nurt dawnej rzeki
I nie pomylić z nowym.
Nie wolno zbaczać z drogi,
Spoglądać do tyłu…
Tylko brnąć…
Trzeba brnąć…
W przyszłość brnąć …
W smutek brnąć…
W samotność brnąć…
0
0
7 odsłon