Samotność
Niebo czarne bez blasku gwiazd,
Bez skradzionej jasności księżyca,
Drzewo z którego zimowy wiatr
Ostatnie już liście pochwyca,
Las gdzie zamiast tysięcy brzóz
Tysiące tkwią spróchniałych pni,
Park, kochany zielony park-
-Piła-I ziemia znów gładko lśni…
Pustka… pustka zewnętrzno-wewnętrzna…
Tak wolno chodzi pompa od krwi….
Z przyzwyczajenia.. przyzwyczajenia… przyzwyczajenia…
Gdy nikt nie puka do jej drzwi…
Bez skradzionej jasności księżyca,
Drzewo z którego zimowy wiatr
Ostatnie już liście pochwyca,
Las gdzie zamiast tysięcy brzóz
Tysiące tkwią spróchniałych pni,
Park, kochany zielony park-
-Piła-I ziemia znów gładko lśni…
Pustka… pustka zewnętrzno-wewnętrzna…
Tak wolno chodzi pompa od krwi….
Z przyzwyczajenia.. przyzwyczajenia… przyzwyczajenia…
Gdy nikt nie puka do jej drzwi…
0
0
6 odsłon