zaczęło się od śmiechu
przez kilka wydechów
byli – później reszta
tak samo bez powodu i tak samo śmieszna
wydawało się, że będzie jak zawsze
głupio coś pomyśleć, albo patrzeć
na siebie, wokół,...
miało się ku końcowi, głos przejęła grdyka
przez co autor, chcą nie chcą, musiał przestać czytać
nie żeby się unosił, czy scenicznie przeklął
ot, czasem z cicha chrząknął, czasem sobie ziewnął
to...
w mieście nawet bez cienia nazwy i historii
szukałem samego siebie, na początku wojny
znów idę i widzę ulicę, po obu jej stronach
ciągnie się chodnik, szeroki na moje ramiona
w oddali drga, wie...
chciałem wierzyć, kiedy po raz któryś z kolei usłyszałem
wszystko będzie dobrze, co złe już minęło
i nie wróci nigdy, chyba że zapragniesz
pomimo wiatru, który wciąż szalał za oknem
pomimo karte...
jest tak, że te czasy mijają bezpowrotnie
wystarczy chwila
powiedzmy, że wychodzisz na balkon
patrzysz przed siebie i nie widzisz niczego
poza obrazami do których tęsknisz, a których już nie m...
Proszę, obejmij mnie, dotykaj
Opuszkiem palca, końcem języka
Chcę poczuć zimno, chłód na szyi
I twoje dłonie, między moimi
Krzywdź mnie, pokazuj coraz więcej
Niech dotknę sedna wszystkich cierp...
Wchodzę. Od progu wdycham dwadzieścia lat trwania
przechodzę przez korytarz na wytartych piętach
już dawno zdarłem palce, rękoma odganiam
biało czarny ogon, w brudno-szary sześcian
zanurzam się cz...
Nie widziałem kolorów od kilku miesięcy
Pamiętam, że było ciasno i duszno, koło mnie
Robiło się powoli coraz więcej miejsca
Wciąż bałem się zapomnienia, musiałem zapomnieć
Dłonie nie chciały dot...
U podnóża góry nazwanej od śmierci
Stał on, w płomieniach słońca, przyciskał do piersi
Kawałek siebie, który miał dotykać
Piasku na fałdach pustyni i smutku niebycia
Potem zszedł, w dół, z pagó...
zbyt wiele we mnie sprzeczności
zbyt wiele dostrzegam i za mało czuję
mój głos nie zdradza napięcia
drżą kąciki ust i żyłki na skroniach
rozpoznaję, odczuwam, nieodmiennie powraca
ja i inni ludzi...
Zamknij oczy i nie pamiętaj
że ktoś taki jak ja istniał
Nie otwieraj ich nawet na chwilę
Nie otwieraj
Choćbym był na wyciągnięcie ręki
Nie czekaj na znak
Nie będzie drżenia głosu, zapewnie...
Najpierw oczy, w półcieniu śmiech i wyuzdanie
Nieczuły grymas twarzy, przed ostatnim zdaniem
Wypowiedzianym na głos, szmer, na plecach iskra
Aż po końce palców, pośród póz, uwikłań
Przemieszczenie...
W cichym poszumie wiatru, o późnej czerwieni
Nie raz tak siadaliśmy: stół, papieros, wódka
Wiara, że nie jest za późno żeby móc coś zmienić
I przyrzeczenie, że nigdy, sam z sobą, do lustra
Patrz...
Więc... wierzę, że świat ma się skończyć
Po jednym słowie, które wszystko zmieni
Ciało nabierze giętkości, dłonie zadrżą, a gorący
Oddech zaśpiewa, że ten czas na ziemi
Przeminął... a to co trzyma...
Mówili mi nie raz, nie cztery razy
Nawet więcej...
Cieniem zaułka skryta twarz, kamienna twarz
Kamienne serce...
Nieledwie razem, zimna dłoń
Czuje się w krtani i czar dławi
I mija czar, znów i...
Do gardła wdarł się gorzki posmak
Wiek zgarbił w kaszlu siwą postać
Tłum się rozstąpił prąc na ściany
Tych rozmodlonych i zdeptanych
Wnieśli na ołtarz, zegar przebił
Ciszę dwunastym dźwiękiem z...
Noc prześliznęła się przez balustradę
Sumiennie zawłaszczając dla siebie co lepsze
Pokryte kurzem biurko, niedopitą kawę
Niedoczytane książki, nieskończone wiersze
I tylko znużony człowiek dotąd...
Czasem zawieje przez nieszczelną szybę
I zadrży jak dziecko, wtuli twarz i oddech
Skostniałymi stopami przylgnie gdzieś do łydek
Aż z zimna otworzę oczy i naciągnę kołdrę
Pod samą brodę, i tylko m...
Zdaje się lepiej wstać i odejść
Nie patrzeć na drżące wargi, brodę
Udawać że ta drobna postać
To ktoś nieznany, całkiem obca
Dłoń zaciśnięta w małą piąstkę
Paznokcie, palce, całkiem obce
Drobne...
Zawarł to w kilku słowach, oczy wlepił w pustkę
Przywołał na smutne usta wyszukany uśmiech
Wykonał gest lewą dłonią, zamiast odejść zamarł
Przyciągnął ją lekko do siebie żeby nie zemdlała
Szepcz...