Co prawdą<br />
Co tylko fantazją mą<br />
Marzenia złożone<br />
W worku foliowym<br />
Nachodzą jedno <br />
Na drugie i gniją<br />
Pleśnią powoli pokrywają się<br />
Zielonym jak mój nastrój<br />
Mchem kudłatym porastają<br />
Twój zapach<br />
Wyparowuje ze mnie<br />
Jak deszcz z gleby<br />
Zamienia się w rosę poranną<br />
Na liściach moich policzków<br />
Lub szron w dni zimne<br />
Pokrywa surowym chłodem bieli<br />
Mego serca chodnik<br />
Z czasem ludzie zadepczą go<br />
I zapomną<br />
Może ktoś poślizgnie się<br />
Może przewróci ciężar swego ciała<br />
Na cement lewej komory<br />
Lub wbije obcas <br />
W prawy przedsionek<br />
Zaburzając pracę obiegów <br />
Krwi krążącej <br />
Czerwieni tętnic<br />
Słabości żył<br />
Twój dotyk <br />
Sprał się z powierzchni <br />
Moich uczuć swetra<br />
Wełny moich emocji poszarzały <br />
Pod wpływem zwykłego proszku do prania<br />
Którego w sklepach brak<br />
Ukochany sweter tyle szczęścia dawał<br />
Teraz sprały się jaskrawe kolory<br />
Poblakły linie różowego kołnierza<br />
Przedziurawiły się rękawy wrażliwości<br />
I łaty nic tu nie pomogą<br />
Czas wyrzucić stare sweterzysko<br />
Może ktoś znajdzie je na śmietniku<br />
Może zrobi z niego użytek<br />
Ogrzeje się nim podczas wyprawy na Antarktydę<br />
Lub rozpruje i wydzierga nowy<br />
Nie wiedząc ile znaczył dla mnie<br />
Twój obraz<br />
Zamazał się za wydarzeń szybą<br />
I spływa po niej zostawiając <br />
Brzydkie smugi cierpień<br />
Których nie da się wyczyścić<br />
Żadnym płynem czasu<br />
Ani ścierką cierpliwości<br />
Przemieszanych z wodą obojętności<br />
Szyba niegdyś czysta <br />
Dziś zasłania świata piękno<br />
Szkło <br />
Z nieskazitelnego w ohydne się zmieniło<br />
I takie pozostaje<br />
Gołębie na szybę narobiły<br />
I wstyd ją czyścić<br />
Dla resztek godności<br />
Lepiej zbić szybę<br />
Może jej szczątki rozbiją komuś głowę<br />
Może odbije się w nich światło latarni ulicznych<br />
Oświetlających twoje asfaltowe ego<br />
Latarnia zgasła....<br />
Szyba wybita....<br />
Sweter na Antarktydzie....<br />
Szron zadeptany...<br />
Ty wciąż siedzisz we mnie<br />
W oparcie mej drewnianej świadomości wbity<br />
Przy okrągłym stole mojej miłości<br />
W ręce trzymając kubek pełen<br />
Mojej herbacianej niewinności<br />
Gorzkiej-takiej jaką lubisz<br />
Z odrobiną mleka<br />
Z 2 procentami mojego tłustego zagubienia<br />
-Wygodnie ci?<br />
A może podać ci poduszkę pełną gęsiego pierza?<br />
Czuj się jak u siebie!<br />
W końcu ma świadomość do ciebie należy<br />
Lecz ty nie odpowiesz<br />
Bo zbyt zajęty jesteś<br />
Wypijaniem moich uczuć<br />
Pij do dna<br />
Do dna!<br />
Dna<br />
Którego nie ma....<br />