Byłaś jak róża tańcząca w deszczu jak łzy w naszych oczach rozwiane wiatrem jak dziura w moim sercu jak wołanie bez szans na odpowiedź jak choroba trawiąca myśli jak kochankowie jeden bez drugiego jak kolejna bez ciebie st...
Utwory
Tamten świat zostawiłaś we łzach zza marmurowej ściany wołam do ciebie mamo pejzaże które rozpływają się w oczach chłodna jesień i gęsty mrok tajemnice które zabrałaś w podróż
twoja dłoń rzeźbiła mnie na syna gdy zdobywałem kawałek podłogi osuszając łzy wołałeś Pana w człowieku zapominając Boga Ojcze jaskółka trąca sklepienie nieba budzi mnie świst zatrzaskiwanych drzwi w powiewie tnącego...
rozproszeni gdzieś w czasoprzestrzeni o miliardy lat świetlnych tak bardzo jesteśmy sobie odlegli uparcie łakniemy miłości i naiwnie w nią wierzymy że kiedy nadejdzie wszystko naprawi oczy zachodzą strumieniem ktoś s...
nasze długie rozmowy przykryły słońce mówiłaś że to jedna z tych chwil które powinny trwać wiecznie choć wiesz jak niebezpiecznie jest kochać ale jeszcze trudniej umrzeć samotnie trwawionym przez pychę i smutek jestem odciśn...
Piszę do ciebie szóstego dnia stworzona zjawo na obraz i podobieństwo zawczasu powstałaś by docenić chwilę promyk spadającego światła delikatnie zwiastuje kierunek tego który był jest i będzie
My wszyscy święci z tęsknoty za Rajem łamiemy sobie kości entuzjaści śmierci połykam wolność czciciele wojny Wy wszyscy martwi trawieni przez robaki okrywacie mnie nadzieją
Niema postać bezgłośnie odgrywa swoją rolę w milczeniu jak puste pudełko i tylko czasami gdy wychodzisz na powierzchnię w niepotrzebnie wyszeptanym słowie pozostawiasz cichy ślad swojej obecności
Usłyszeć swoją nieśmiertelność alarm w niewidzialnej przestrzeni bez ciał niebieskich bez twojej miłości bez łez i tęsknoty że mógłbym to utracić
Zostaw mnie na zawsze wyjdź z mojego chorego umysłu wypełnionego kurwami których nigdy nie miałem porzuć jak kamień moją miłość zjadły nietoperze zabrały dziwki z kolorowych filmów w gęstej mgle zgubiłem marzenia już...
To początek odejścia w głuchą przestrzeń nieopodal ciebie opadam jak zmęczona powieka w bezkresną noc widzę cienie twojego drżącego ciała w które wbijam gwoździe dłonie plują krwią
Płonęło niebo twój dziki język te amo na skrawkach papieru gdy pochłaniała nas miłość twój świat ukryty w szarościach mojego serca gdzie byłaś gdy ćwiartowałem swoją duszę ostrzem twojego imienia
Każdą wszechrzecz i potęgę nazwałbym twoim imieniem bo ukształtowałaś we mnie człowieka i przytłoczę się głazem który tak krwawo dźwigasz z cichym umęczonym słowem matka
Zmarnowałem swoje życie na śmierć, przed nawróceniem zimny prysznic oraz spowiedź. Z żalu drę mordę i stare ubrania, nie licząc kilku siwych włosów i pożółkłych liści. Przed nawróceniem zimny prysznic oraz spowiedź- tak w ś...
smakuję zapach deszczu owinięty kroplami wczesnego poranka wtulam w twarz pierwsze promienie słońca na ścianie płaczu kreślę obraz mojego życia odkąd zapuściłem korzenie starannie obserwuję cykl powstawania tęczy i schema...
Doszła. Zdobyliśmy szczyt w Pieninach. Spływ kajakiem, kłótnie małe i duże, w końcu przebaczenie. To wszystko jest miłość. Krwiobiegiem do serca. Choć narządem najbardziej nieokiełznanym jest język. Uchyliła rąbka tajemni...
W mojej głowie aksjologiczny bezwład na ulicy woła o pomoc godność rozszarpana przez sępy dłonie które zadały ból i dotyk ciemnego chłodu kiedy wzejdzie świt spotkamy się po drugiej stronie mgły