połóż się obok na piasku przyłóż muszlę do ucha posłuchaj jak szumi krew gęsta od zawstydzenia czerwona na skórze wysycha morze słono zapłacisz za każdą kroplę zapomnienia połóż się na mnie przyłóż głowę do łona...
Utwory
jestem nikim codziennie przychodzę po należne mi nic hojnie rozdajesz pustkę razi bielą nienapisanych wersów wciąż nieoświecona żyję iluzją maluję marzenia ultrafioletem przejrzę kiedyś na oczy zobaczę własn...
tęsknię za twoimi palcami pieszcząc myśli ubierasz w słowa rozbierają wyobraźnię i za namiętną ciszą co niedopowiedzeniem maluje wargi czekam tu aż przyjdziesz odebrać im czerwień
dzikość jego serca jak wiatr nie zatrzymasz w dłoni by w potrzasku muskał twarz dzikość jego serca wolny ptak nie połamiesz skrzydeł nie założysz oczom krat dzikość jego serca morzem wstrząsnął sztorm nie...
lubię patrzeć na Wisłę z wysokiego brzegu kiedy słońce barwi rzekę czerwieniami spokój spływa nurtem by utonąć w morzu piasek woła stopy złotymi wyspami pierwszy skrzypek nadrzeczny kończy koncert w zaroślach na wier...
anioł i dziwka twórczyni - niszczycielka definicje tożsamościowe zmienne jak optyka kim jest wie tylko ona stoi wyprostowana w porwanej sukience prawda w oczach nie kole obłudników kompasem serca wyznacza az...
herosi w stalowych maszynach plastikowym prestiżem określają status idą gdzie opłaca się złotymi monetami wykupują prostaczków króliczkom w prywatnym zoo codziennie zmieniają futerka perfekcyjnie korzystaj...
na odległość pieścisz szafirową magią dotykając skóry wnikasz w umysł niebezpiecznie granitowe myśli mącą czystość lazurytu nie patrz tak na mnie z fotografii namiętność jak magma rozlewa się po podbrzuszu spokój...
nie zbieram już zdziwień szeroko otwartymi oczami przedwczorajsze staje się dzisiejsze bez unoszenia powiek nie wyrywam przedmiotów z kontekstu znaczeń beznamiętnie gromadzę mdły rozsądek w głowie
zwalniam migawkę odsłaniając światłoczułą w zachłannych oczach sześćdziesiąt kadrów na minutę ścieżką dźwiękową szeptu podążasz na południe pod skórą dreszcz niewypowiedzianych kwestii choreografią języka prowoku...
biegnę ja i cień gorset samotności uwiera jak kamyk w kałuży trzeci ja szuka samego siebie z dymu w ogień z deszczu pod wodospad ciągle w drodze wąż w trawie krwawię myślę wiec jestem gdzie jestem? w...
spaceruję niewidomą dłonią po gładkich przestrzeniach nieznajomej skóry wysublimowanym dotykiem odbieram drgania onieśmiela mnie niewzruszony spokój wstrzymany oddech zatrzymuje krwiobieg pomóż zmąć cis...
z podniebnej poduszki lecą piórka małe delikatne puszyste roztańczone białe o ... jedna zalotnie usiadła na rzęsie i rzęsa - strojnisia z zimna mi się trzęsie lecz strząsnąć śnieżynki z siebie nie zdążyła bo ta s...
po omacku znajdź mnie w ciemnościach mrocznych marzeń wiesz że tam jestem czekając nieruchomo na twój gest daj mi znak fleszem oczu przywołaj niecierpliwym szeptem zapachem rozgrzanej skóry złóż obietnicę rozkoszy
"Człowiek, który umrze zanim umrze, nie umiera gdy umiera" naucz mnie sztuki umierania leżę naga na trawie "ku Hiszpanii obróciłam twarz" samotność boli miłość własna nie otoczy ramieniem piętno absurdu...
każdego ranka uczę się zapominania wieczorem przeglądam się w oczach szukając resztek blasku z czasów gdy były odbiciem twojego światła cierpliwie zmywam z nich twój cień ukryty ciągle pomiędzy rzęsami
ładnie ci w odmiennych stanach świadomości szepczesz do szyi serce wariuje wystukując polirytmię hipnotyzujący trans wilgotnym pocałunkiem podajesz ekstazę nieskończenie subtelnie przed oczami fraktale na rzęsa...
już się nie spieszę zwichnięty obcas uczy pokory zuchwała pewność opuściła oczy beznamiętnie mieszam ciszę w pustej przestrzeni marznę otulona złudzeniem żar wygasł rozdmuchuję popiół
On: milczący koneser win Ona: Clos Martinet z winnicy Priorat (Hiszpania) czekałam na ciebie w dolinie rzeki Siurana na szlaku wiodącym z Saragossy czerwona licorella matką mi była surowe pejzaże Prioratu syciły...
jak słoneczny wiatr przepływasz gorącą falą naładowanych cząsteczek powodujesz burze magnetyczne w ciepłym wnętrzu krótkie rozbłyski euforii zapalają zorzę polarną w oczach gaśnie gdy odchodzisz za horyzont