Ale jak mam nie być kabotynem? Jeśli współczesny świat oferuje mi jedynie gadżety i tandetę dla której zwykły człowiek jest w stanie poświecić rodzinę. I kiedy patrzę na stojącego człowieka, młodego człowieka, któremu rodzina nie...
Utwory
pierwszy raz przyszłaś do mojej pracowni poprosiłem usiądź rozluźnij się może coś wypijemy? pozujesz na niedostępną jesteś jedynie kawałkiem gliny demiurg też zabawiał się z tobą? zapytałem nie odezwała się po ch...
Ale jak mam nie być kabotynem? Jeśli współczesny świat oferuje mi jedynie gadżety i tandetę dla której zwykły człowiek jest w stanie poświecić rodzinę. I kiedy patrzę na stojącego człowieka, młodego człowieka, któremu rodzina nie...
rozedrgana namiętnością kolorów jej szeptanie i kruche spojrzenie migocze i staje się lekkie niczym dmuchawce nasze słowa zapisane na kamieniu w dzień świętego walentego
koloruje je sokiem z cytryny muskane tańczą krokiem baletnicy spoglądają na siebie patrzą w nieznane niepełne drżące wzbijają się nad nieboskłonem czy słyszysz słowa minionych epok?
malarko smutna w ramionach kołyszesz szarość dnia codziennego bezwolna milczysz unosisz się drgasz w chmurach krzykiem straszona malarko utajona wilgotne dłonie oczy wpatrzone bez kolorytu zimna drętwa od rana...
cisza jest nieskrępowaną malarką nasiąkniętą melancholią
W kolorowych sygnałach odciskają się na przemian białe czerwone pociski z farbą. Wybuchają niczym fajerwerki na skórze. Może jutro zobaczę, kiedy staniesz przed moim obrazem. Odświeżona, energetycznie napompowana. Ty, ja...
Mrugnęło w pastelowych dłoniach. Światło rozbłysło. Atmosfera na cztery części. Spokój. Zanim pędzel dotknął koniuszkiem włosia jej czoła. Zdziwiona wypiła jednym duszkiem terpentynę, w której pływały fusy. Wstałem. Otwor...
maluj niech świat dojrzy twój talent namaluj mi siebie drżącą na wietrze wśród gwiazd pieść pędzlem erotycznym spojrzeniem nasze oczy i gesty bezszelestnie tańczą maluj niech świat zatrzyma się w miejscu
wilgoć na dłoniach utkana ze smukłych winorośli zmysłowa za rogiem znikasz
przenikasz moja wyobraźnię głosem słowem zapachem feromony wirujące jak cząsteczki obłąkanych symboli zasypiają bezwolnie na piasku jak derwisze w ekstazie jeszcze dwa kroki do mojego pokoju namaluję ci wschód słońca prz...
wspinasz się na palcach błogo nastrojona lękliwie kulisz się tańczysz na mojej palecie wśród rozbłysłych wiosennych pąków na drzewach
Kolejny dzień, w którym malowałem tą samą serię obrazów. Ustawiłem wszystkie obok siebie, zacząłem oglądać. W żadnym nie mogłem dojrzeć ani siebie ani tej energii, która mi towarzyszyła tylko wtedy, kiedy miąłem natchnienie. Nic p...
jestem biały ty czarna przetykałem dzisiaj kran zlew pełen fusów nagle światło jasne rozbłysło umiałem połączyć się z tobą na parapecie tango
układy znajomości związki na pokaz pokazując uczucia zapominają o nas współczesne malarstwo zdominowane przez niepotrzebne złamanie zasad zdrowej konkurencji
wiadrami wylewam na ciebie w ten śmingus dyngus pomiędzy jednym chlapnięciem a drugim zmysłowo uwodzisz mnie swoim spojrzeniem taka zabawa w berka
kolor terpentyna nasiąknięci jak białe rękawiczki wsłuchujemy się w małe brzęczące koraliki dwie martwe natury stoją bezwolne na wietrze idziemy malować idziemy umyć ręce idziemy się kochać
przeniosłem się w bezkształtne powidoki kolorowych marzeń byś mogła oddychać pełnymi płucami byś mogła wentylować się tęczą zamyśleni spijamy z siebie farbę