nie liczę już ścian zburzonych jednym kopniakiem z siłą wulkanu wylewam całą darowaną psychoanalizę na osi ja - serce nastaje spokój pusty jak jutowy worek marszczę na deszczu piegowaty od słońca nos
nikt ważny
wszytko co ma dla mnie wartość
Utwory autora
dotykam palcami ust nie prowokują czerwienią szare jak dzień powszedni noszą ślady częstego używania przetoczyły kilogramy słów przegryzione stratą nabrzmiałe pożądaniem z pierwowzoru zachowały swój kształt zawiedzionego n...
mętna i delikatna tkwi w szczelinie oka godzi męskość nie nadaje się do gry w długotrwałą słabość zażenowana moją obecnością spływa zmarszczką skarcona powiewem wiatru wysycha szybko w twoim uśmiechu
znów mogę głośniej krzyczeć nie zagłuszany tęsknotą w półmroku żółtej ściany pochylam się pod naporem życiowej determinacji sięgam po wyblakłą kartkę zwiniętą w suchy strzęp na krótko odzyskanego jutra
zastąpiłem tygrysa szablastozębnego już nie kąsam nie zabijam siedzę cicho w okratowanych konarach drzew i nadal boję się zejść
zasypiam w samotności rozchwiane wydmy pragnień wciągają mnie od nowa gwiazdy mówią co innego o świcie tak naprawdę nie wiem co jeszcze będzie prawdziwe
zmęczony mrok oparł ludzkie sny na blacie stołu przymknąłem mu oczy suchym liściem może zostanie na dłużej przez chwilę nie będę musiał marzyć o słońcu
jak kosmaty kochanek otuli wyrozumiałym ciepłem rozda wilgotne pocałunki ułamkami mydlanego zapachu wyschnie przed nocą aby jeszcze raz okryć wstydliwy dotyk za parawanem pożądania
moja świeca nie zgaśnie tak szybko jak życie wraz z końcem knota nadal żarzy się niespełniona pokusa zapachem stearyny skręcona z mgły pasemkami dymu
zatrzymam na rzęsach krople słone jak wiatr od morza lodową ciszę zwiniętą w pięść rzucę w czarne przestworza westchnę jeszcze nie raz w obrusach pól jak chrząszcz splątany okryty płaszczem dobra i zła śladem mrówczym min...
w pokoju odnajduję ślady zamyślenia w wytartej tapicerce fotela plamy po wylanej kawie beztroski aromat częstej obecności z wygniecionym miejscem na ciszę sięgam po sól czy cukier doprawiam usta zgodnie z nastrojem w kuc...
mało waży miska ryżu nie mieszczą się w woskowych maskach rozdęte buzie dzieci śmierć nie musi długo czekać niebawem zabierze resztki zagłodzonej rozpaczy
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.