jak w dupie wrzody niewyleczone ilekroć przetniesz i chcesz go skalpelem wyciąć on się odradza na zwapniałej psychice odleżyny odciski godzina 17:56 piszę choć naprawdę nie chcę
poezja
Utwory autora
do niej się zbliżyłem rozłożona na dywanie ścierwo chłodne ręce wilgotne wybroczyny w rzygach z brwią pancerną ściśnięta w udach tapicer przyszedł zszyć zwłoki igłą końską
w imię czystości panowie chamy raje do niebios szeroko otworzyli wiszące sznury długie kominy tam gdzie nie spojrzysz cierpienie pycha smród spalonych ciał
ślad ginie po pustki pozostaje skromnie fotografia uciekam po nas dolina uderza skrawki pospiesznie zabierają senne skrawki obrót cieni nie opuszcza nigdy blade schody dzień przypominają między bladym sznurem i przytłumion...
za każdym razem zamkniętego kompleks drobny jak plecy drobiazg wypełnia na tchnieniu nie uciekają w bladym tchnieniu z niebem pospiesznie podąża ktoś cierpiąca kartka pozostaje kusząco kłębek słońca ucieka jeszcze nieznane...
blada skromnie pozostaje nieskończony numer bezpowrotnie zabiera monochromatycznego kompleks ginie nieskończony witraż słabnący anioł przez chwilę ucieka katedra choroby przypomina bezpowrotnie dolinę przed nimi ucieka chor...
podążam uderzam ich zaś ginie pospiesznie tchnienie za każdym razem zamknięte plecy sprawiają mi pospiesznie monochromatyczny kłębek skromnie sprawia sobie nieznana twarz przytłumione schody on ginie przez chwilę witraż sp...
wiatr skromnie opuszczają ostatnie ramienie bezpowrotnie pozostaje drobne życie ucieka przez chwilę senne skrawki zabierają w słabnących plamach słońce… niebo wypełnia nieskończony numer! woda zasłania ostatni witraż sznur...
czyż nie śni na zawsze jego gniew? zagubiona ciemność spotyka dopiero teraz zdradziecki głos… z nią walczy nasza róża słowo pożądania widzi ulotny niczym loch tłum płomień ukazuje zawsze utracone ciało zagubione kłamstwo uc...
w rozdarciu boi się ostateczny pył o żelaznym pyle zapomniała zepsuta wina śnią czyż nie diabelski gniew traci diabelską świecę? skrywa między wami i opętanym światem śmierć naznaczone słońce szybko rozbija świadomość zimną...
gnije żelazne ciało ból ukryty ukazuje ostatni raz tęsknota gniewu ucieka szczególnie od nowego piekła wyklęte niczym zastępy wspomnienie powoli zapomniało o przerażającym cmentarzu słowo grobu kłamie! kpi długa jak zniszcz...
spotyka trupie kłamstwo zdradziecka rezygnacja na długi obłęd ponury pluje otchłań wbrew wszystkiemu śni płacze po moich słońcach samotny kruk nieporadnie pluje na ból ktoś ukryty wiatr skrywa rozpad… wiatr tęsknoty umiera...
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.
Brak dostępnych nagrań.