Przejdź do treści

Jacqueline

Miłosne
To był ranek, blady i lśniący, twym oddechem i mgłami spowity, raz bezwonny, to znowu pachnący, raz srebrzysty, to znów aksamitny. Ponad nami zdumione jaśminy wzlatywały do cudzych balkonów, chybotało w kielichach się wino, odsłaniały jedwabne zasłony. Tak usnąłem, z pieszczotą snem słodkim, pocałunkiem i dłońmi złączony, uśmiechnięty jak gdyby zalotnie, i radością bezbrzeżną natchniony. Ale cisza skąd - nie wiem nastała, najpierw tylko dwa kroki stawiając, a ja biegłem i ciebie wołałem, uschłe drzewa po łąkach mijając. Dalej bagna zachłanne tańczyły, rozrzucając dziewczęce bukiety, i wabiły, spokojem wabiły, chociaż dawno zostały przeklęte. Wiatr odgarnął gałązki czeremchy, naokoło już tobą pachniało, stałaś przy mnie w tej samej sukience i podeszłaś powoli, nieśmiało.
161 odsłon

Komentarze (8)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 13 lat temu
w:)
gregorsko 13 lat temu
ładne i bez biedronek i robaków zdecydowanie na plus pozdrawiam
DARTANIAN 110 13 lat temu
Dzięki gregorsko Pozdrawiam
Jacek Czajka 13 lat temu
na Tak!
DARTANIAN 110 13 lat temu
Dzięki Jacku, dzięki kaju -maju Pozdr.
A
ambrozja 13 lat temu
przeczytałam i nic na to nie poradzę:)
DARTANIAN 110 13 lat temu
To jak aż tak źle ambrozjo to trzeba wymyślić wehikuł czasu i cofnąć się do momentu zanim przeczytałaś Pozdr.:-)
DARTANIAN 110 11 lat temu
https://www.youtube.com/user/Dartanian110?feature=mhee
http://chomikuj.pl/KURKA110
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie