Przejdź do treści

O Świcie

O wierze
W ciszy zebranych myśli, lawą bezbrzeżną płynących ust spierzchniętych pragnieniem, oczu biernie patrzących. Szukam prawdy w błękicie, szukam prawdy istnienia, lecz dotykam ogromu, bólu łez i cierpienia. Mroki nocy znów grają, tę melodię niechcianą, tyle razy widzianą, tyle razy słyszaną. A na stole stalowym, stoi czara goryczy, nieraz ktoś z niej zapłacze, nieraz ktoś z niej zakrzyczy. Dalej usta spękane, nieme w lustrze odbicie, oczy wciąż zapłakane, zapłakane za życiem. Piękne róże czerwone, łzy im z płatków płynęły, kiedy chciałem je dotknąć, wtedy wszystkie zniknęły. Szukam prawdy w błękicie, szukam prawdy istnienia a znajduję stłuczone i podarte marzenia. Więc pochyle się nisko, chociaż nic nie rozumiem, łzą posklejam marzenia, tak najlepiej jak umiem. Wtedy dojrzę z oddali słońca promyk o świcie i tętniące miłością niekończące się życie.
66 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

DARTANIAN 110 11 lat temu
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie