Przejdź do treści

Ból był zbyt ciężki - nie uniosła

klęcząc w deszczu cierpiała obejmując swą świętość łzy rosiły pieluszkę chciała komuś swój żal ale jak ten ból rozdać mgła tuliła współczuciem i zawodził wiatr z jękiem rozklejały się rosy echo pierzchło z kwileniem nieszczęśliwy jęk płynął chciała tylko wyciszyć cierń palący pierś w głębi co uwierał kamieniem rozrywając jej serce przyszła rozpacz wyżalić pochylały się wierzby zapłakane nad wodą i bezsilnym drżąc łkaniem wraz szlochali - głaz dławił nie uniosła - zbyt ciężki i toń wody z szeptaniem przygarnęła na zawsze kojąc z serca wyrwane łzy miłości jak perły z nieba krople ostatnie tylko wiatr nie zapomniał i rwie włosy w sitowiu lilia wodna kołysze wir jak własne przygarnął gdzie był nędzny cień ojca będzie za nim się snuł drążył myśli do dna ten niechciany głaz dziecka gryzł wiecznie - aż do końca
82 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie