Przejdź do treści

a stojąc boso

Świat
jak każdego poranka zaparzyłam herbatę dla siebie i tych co nie wrócą owinięta ciepłem na balkonie przestrzeni modliłam się do rodzącego się światła mója wierza babilonu upadła wszystkie słowa wypowiadane pochopnie niedotrzymane obietnice błędy których nie można naprawić ja zła naga przed sobą samą ja dobra obdarta z nadzieji kocham cię szepczesz mi do ucha co rano ale każdego ranka świat się budzi w cierpieniu istoty własnej nienawiści i może wszystko to przez to i dlatego nie potrafię swojej twarzy spojrzeć w lustro bo ręce złamała mi niemoc wobec zła i głupoty świata a jest nas tak niewielu
60 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Mója wierza... Czy może moja wieża ? Ech...
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie