Przejdź do treści

Destylacja

Katastroficzne
z wrażliwością biskupa doby renesansu przechodzę w etap mojego życia w którym raczę się ze szklanki piekna to wizja pełna cholernych chwil szczęścia ptaki weń śpiewają zbereźne piosenki jak woźnica na koźle po dżinie wódka na tysiąc sposobów.. nawet w najlepszej spelunie takich mieszanek nie tworzą gąsiory pełne łez zazdroszczą nawet palarnie opium na matach leżące ladacznice ze szklanymi oczyma nie miewam kaca nie dopuszczam.. świt tylko czasem przeszkadza snu jedni nie uznają inni wzruszają ramionami tylko sto procent nigdy nie poleci chociaż szalenie modne mówią że abstrakcja dziewięćdziesiąt pięć herezja powieszą mnie na placu aż mi w pięty pójdzie rozmiar trzydzieści osiem
133 odsłon

Komentarze (8)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Livia 8 lat temu
Ciekawy, przepełniony promilami i jakąś obojętnością wobec wszystkiego... i te ladacznice, które widzę przed oczami jak czytam
Mario Sz 8 lat temu
Czyżby coś z klimatów ...kochać nie warto, lubić nie warto jedno co warto to upić się warto.... ? Poza tym temat ujęty głęboko :-)
zyga66 8 lat temu
dobry wiersz Hela, z dynamicznym prowadzeniem i b.dobrą puentą, co do tematu, to nie lubię, jak się go w ten sposób romantyzuje, pozdrawiam :):*
Helen 8 lat temu
Liv, dziękuję za odwiedziny :)
Helen 8 lat temu
Naturalnie wiem że nie przepadasz za takimi romansami, ech a ja już tak długo namawiam Cię na tę naszą elektryzującą herbatkę :D muszę zatem inaczej podejść do sprawy :* Zyguś:)
Helen 8 lat temu
Mario kope lat :) fantastycznie Cię widzieć:)
jaropasztii 8 lat temu
dobry wiersz na zaszczepienie się w piątek .... dalej polecę ...pozdrawiam...
Mario Sz 8 lat temu
Jedyne co mnie w dobrym trzyma zdrowiu to ta świadomość, że znowu kiedyś do Ciebie zajrzę :-)
3 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie