Przejdź do treści

Bibliotekarz

O życiu
Zbierał dni w oddzielne tomy. W oprawach z zapomnienia z przemijaniem tańczył smutek. Czasem dotykał, czasem bezboleśnie odchodził, a wtedy złotymi zgłoskami obwieszczało się szczęście. Napisane kursywą z zawijasami, zgodnie z krętą naturą narodzin, potrzebowało wysiłku i pomocy. Musiał je karmić i pielęgnować, żeby mogło dorosnąć. Smutek i gorycz porażki tylko czekały, żeby przyjść i położyć się obok - zawsze razem. Wiedział, że nie może być zbyt dużo twardych opraw. Znał ich naturę i ciężar, który rzeźbił kolejne zmarszczki na twarzy. Lepsze były atłasowe i miękkie jak skóra pięknej dziewczyny. Osadzały się w kącikach oczu z łzą, która cicho spływała przypominaniem. Najważniejsze ocierał i głęboko chował, żeby były bezpieczne. Kiedy skończył pracę, wszystko czego potrzebował to własny kawałek nieba, gdzie można zaglądać najgłębiej, w bezkresnej toni kiedy zapadnie noc.
95 odsłon

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

mkc47 14 lat temu
mnie zawile niż sama miłość :)
mkc47 14 lat temu
może kiedyś będę pisał jak TY :)))
noemitka 14 lat temu
nareszcie...pozdrawiam
copelza 14 lat temu
kolekcjoner, prawdziwy smakosz. nieco z boku, ostrożny do przesady.
monicarose 14 lat temu
jak miło,że wróciłeś ....... :)
4 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie