Przejdź do treści

zapach wiatru

O życiu
obudziłem się rankiem słońce zaglądało przez okno i wiatr tak jakoś smutkiem zawiał i trzasnął okiennicą słychać było śpiew ptaków zawsze co ranka a dzisiaj jakby pierwszy raz słyszałem siedziały na parapecie zaglądały do pustego pokoju pusty... kanapa stół dywan pamiętający ubiegłe stulecie i kilka plam na nim od kawy i soku malinowego czasem dolewam do piwa rzadko raz trzy w miesiącu zimne teraz też mógłbym ale kto pójdzie do sklepu wróbli nie poślę wypiją po drodze nie raz na talerzyku kilka kropel nalałem i okruszki chleba przyzwyczaiły się najgorzej wieczorem jakaś pustka świeci a przecież to gwiazdy powinny niebo takie łagodne pogrążone też w smutku jednak na płacz nieskore zastanawiam się co będzie jutro co było wczoraj zresztą czy cokolwiek ma swoją wartość czy ważne jest dzisiaj ? zapomniałem o pokoju jest jeszcze stary pokryty kurzem obraz zapewne to Van Gogh ten od ucha obciął sobie a ja jeszcze mam i lewe i prawe moment... czajnik gwiżdże często zapominam kiedyś tak gwizdał ponad godzinę a ja zasłuchany w ciszę milczałem razem z nią nawet pamiętam wiatr też ucichł deszcz w tamten czas kropił a my we troje milczeliśmy teraz nawet ciszy nie słychać jedynie ten wiatr próbuje podnieść mnie ponad powierzchnię otchłani czasu zagląda przez okno woła poczekaj krzyknąłem poczekaj jeszcze chwilę niech pozamykam wspomnienia w pustej szufladzie umysłu poczekaj... /Johny Gmatrix/
98 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie