Przejdź do treści
Tyk tyk tyk, tyka zegar, a wraz z nim moje nogi O podłogę wybijają podniecenia takty Powiedz proszę, ile czekać mam mój drogi? Wiercę się, kręcę. Czy czekania będzie warty? Rozsuwam zasłony, może zobaczę jak idzie A może zbłądził po drodze? Dzwoniłby chyba? Zerkam w telefon, lecz wiadomości nie widzę W środku czuję jak żądza wykręca me trzewia Zaślepiona amokiem czuję, że już że nie wytrzymam Wtem! Plątaninę zmysłów przerywa do drzwi dzwonek Zrywam się, pędzę. Chwileczkę, już biegnę! -wołam Ręce drżą z podniecenia tak, iż z trudem pokonuję zamek Wreszcie otwieram drzwi i wyciągam ku niemu ramiona Próbuję nie rozwierać ust zbyt szeroko, czuję już jak się ślinię Pragnę zbędne powłoki zedrzeć natychmiast i przejść do sedna Zamykam drzwi z trzaskiem, tete a tete już za chwilę! Do ust go wsadzam i wnet jak rozpływa się na mym języku czuję Powoli wypełnia mnie całą. Gdy to już to, zaspokojona wzdycham Muszę przyznać, że nic na świecie, jak pizza na wynos nie smakuje
78 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

R
Rockownik 4 lata temu
Hah, no to mnie zaskoczyłaś, przyznaję ;d Dobry wiersz!
6 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie