Przejdź do treści

Spotkałem zapach łąki

Miłosne
Południem, lasem jasnym, gdy cień słońcu umyka, podążam mrokiem własnym wzdłuż cichego strumyka. Skwar leje się po skórze nie wiedząc dobrze o tym, że listków szum na górze łagodzi ciepła dotyk. Snuję się beznamiętnie złamany światem gorzkim. Strumyk omywa skrzętnie próbując zmniejszyć troski. Zbliża – po trawie świeżej, co zieleń napomina - zaraz – oczom nie wierzę – jakaś ze snów dziewczyna. Dumnie krok wyrównałem, smutek zdjąłem z twarzy, mijając dech wstrzymałem, czekam co się wydarzy. Za nią – tak się zdawało – leci kwiecia welonik. Łąką słodko pachniało, łąką – dokoła skroni. Wdechu omdleniu słany – śnić rozpocząłem jawie. Cudem woni pijany, poddałem się zabawie.
100 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie