Przejdź do treści

***

Miłosne
Najdroższa, czy zatańczysz? Jak niegdyś gdy komedie trwały. Teraz zobaczysz sąd bogów i tragedie w rytmie krzyku Marsjasza. Już pieśni Twej cudnej nie zabrzmią strofy. Już sprawy przegranej Nie będziesz bronić. Opadła kurtyna , a za nią powieki. Skrywając zwierciadło najzacniejszej duszy - Twe oczy mądrzejsze niż słowa Seneki. Widok twego spokoju me serce wzruszy. Jak Prometeusz ogień Ci ofiaruję, Którym jak Sofokles twój grzech wielki zmyję. Więc uderz w ton wysoki mego dramatu, Bez uśmiechów między słowem poematu. W pierwszym z aktów Do ust wznieś kielich pełen wina. Nie ocieraj kropli ostatniej Na ustach, jak rosa na płatku Różanym, dostojnie osiadłej, Nie uśmiechaj się jednak kotku Bowiem już sąd rzekł – Twoja wina. Ostatnią spożywasz wieczerzę. W akcie drugim Wygłoszę swój monolog. Do tańca zaproszę, Chociaż role milcząca, przyjmiesz po królewsku. Równym krokiem pójdziemy. My adagio w ciszy Idąc słuchać będziemy słów po apollińsku Wplecionych w powietrze. Idąc wyrok wygłoszę Kończąc akcentem na jedno wyłącznie słowo. Zabrzmi oskarżenie gdy muzyka umilknie Na krótką chwilę, a ty skiniesz głową w ciszy. Nim zdążysz odpowiedzieć wrócą dźwięki pięknie zdobiące taniec zaczęty przez nas na nowo. Świat w mgłę szarą się zmieni. Świat fraszką zostanie. W obrotach zapomnienie Znajdziesz raz ostatni. Bądźmy choć raz samotni i szczerzy zarazem. Nie przejmujmy się światem. W końcu upojeni Muzyką i sobą wzajemnie Szczęśliwi skończmy to dostojnie. Raz jeszcze cię obejmę i na ucho szepnę Ciche uczuć wyznanie. Akt trzeci to milczenie Bez słów spoglądam w twoje oczy, Lecz odchodzę odwracając wzrok. Drgnęły twe ręce, lecz gest zwalczy Twa duma niezdolna wstrzymać krok. Ciemność orkiestry, cisza świateł. Zostajesz sama na parkiecie. Płaczesz cicho pomna prawideł, Które za nic miałaś. Ikarze! Miej chwilę na własną agonię Słońca dotknęłaś i ku karze Spadasz nieuchronnej. Euforię Porzuć dla lamentu umarłych. Akt czwarty w płomieniach zawarty Nowa nuta zabrzmiała – trzaski oraz syki Płomienia tańczącego. Odsłonięte karty Wskazały przegranego. Nie pomogą krzyki - z początku rozmaite jak liście jesienne Później już jednym głosem brzmiące monotonnie. Palce wbijasz w swe ramię, jakby to pomocne, Jakbyś ze skórą oderwała też płomienie. Krzyk twój wypełnia pustą scenę i widownie. Ciało pada bezwładnie. Próby bezowocne Kończą się Twą niemocą. Płomień cię prowadzi, Na jego rozkaz każdy twój obrót po ziemi. Już nawet krzyk cierpienia z ust Twych nie wychodzi W zdartym krzykiem gardle panują władcy niemi. W piątym akcie zakończenie Gdy leżysz wciąż płonąca, do ruchu niezdolna. Gdy z trudem łapiesz najmniejszą cząstkę powietrza. Jesteś z win oczyszczona. Nie bój się już ostrza, ani płomyka żadnego. Jesteś już wolna. Odpocznij wiedząc, że ma miłość wciąż ta sama.
78 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie