Przejdź do treści

dzień ze wspomnienia

O życiu
Narastały huragany bijąc u klatki mej duszy, ludzie nawet okna jak oczy dłońmi dla wygody, zamknęli. i o posadzkę rąbnięty padał drętwy deszcz, gdy lałaś na mnie smutki. Pani z trzeciego obojętnie papierosa... i wszędzie zadymione, nasze słowa trują nas, wtedy chciałem bardzo ale lepiej spalić świat... i niech się patrzą gapie z naprzeciwka, tam prawdy nie słychać. niech mnie parzą, tak pełna dziś ulica po ostatnich krzykach. i niech mnie piorun jasny, jak strzała amora, strzeli, nikt nie będzie wiedział w którym miejscu, co łączyło, zaczęło dzielić.
59 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie