Przejdź do treści

Pęknięte...

O życiu
Wszyscy są tacy sami ! W jednej postaci na stacji wciśnięci między ławki bez lokacji posiadający tysiące racji Bywalcy... Nastukali w życiu tyle karnych biorąc moje słowa na żarty Bo nie jestem warty? Bo się nie staram? Dzisiaj zagramy w otwarte karty z szatanem! bierzesz za trójkę? To nie wystarczy Chociaż wyglądasz smutnie Zostawi Cię każdy Przez kłótnie na wzrok starczy Wpoi Ci że życie jest krótkie I nie ma dni wartych I ludzi poświęceń Więc tak może trutkę?! Ludność jak larwy się mnoży spod posadzki I zanim umrzesz skrzywdzą Cię Kochające się parki! Idziemy w parki z szatanem KochaNie! Tobie jednej zaufałem w spaźmie od świateł Wybuchów od walki- rozstanie! Dzisiaj nie żyjesz dla mnie Tracę wiarę w wieczność Jak ostatnia bomba w Afganistanie Zakładam ubrania czarne Wychodzę, chociaż ciężko I nie mów, że nie mam zdania Jeśli pożeram ludzi ciałem cierpko! Umysłem świat! Wybrakowanie...! Bo nie jesteś cała machasz tylko ręką zginając pod rytm karkiem Jak ciche wyznanie Zanim zgniją myśli gdy serce wyrwałaś zbyt prędko rzucając Wszystkie słowa na ścianie! Masz Ty w ogóle łzy?! W ogóle ich nie widzę Przez świat płynie ścieżka bólu Ludzie mają swoje wytwórnie Stawiają na krzywdę dla lekkości ogółu Sprzątnęli mnie okrutnie bez wyrzutów zbędnego trudu żegnając w trumnie życie...
74 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

dukanie i po kilku wersach wręcz odpycha, by dotrwać do końca
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie