Przejdź do treści

Powierzchowność twarzy.

Spojrzałem w ten wszechświat, gdy pękało szkło głaskałem po brzegach, aż zranioną dłoń Wtuliłem do twarzy, by malować złość z ciężkich kącików ust, żeby wydzierać każdą ich lekkość ze skrzydeł pragnienia gdy nocą trzepoczą nad cierpienia krwią. ---- Wiatr, daje mi poczuć jej barwę, jej skalę skończenia, sen Boga wobec ciszy naszego sumienia gdy delikatnie zaczyna się subtelnie pragnie się cofać. Do myśli o pełnym uśmiechu do barwy jej głosu wobec tych rzuconych przed dniem bukietów Do wielkich, aż wszystkich uczuć skończonych poetów bo tam w nienawiści jest miłość w braku granic optymizm w naszym cierpieniu wieczność, a w uśmiechu ból po wszystkich którzy szkło wbili nam w twarz.
62 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie