Przejdź do treści
na jawie to nie pan śmiech tylko pan śmieć na klatce tonie i stygnie z żarem gasząc dzień na wycieraczce okna otwarte, nie duszą go oczka przetarte, nie zmuszą go bądź co bądź, coś wciąż gaśnie! i teraz jak na tarce to płótno na skórze, nie że płacz ma tysiące wyjaśnień zawsze jest trudno, życie jak ciało garścią brać sprawdza archiwum ma adres i wolny dzień i nawet nie wie, że istnieje że jest śmierć... -------------------------------------- może to piękna pani co nie odwiedza już nocą morze i gwiazdy na przystani wszystkim karmi mnie dłonią i świat nie-wyblakły, niewybredny wyciąga brandy i tańczy więc ja do tańca bardzo chętny twist, twist, twist i skręt! miłosnym wieczorem łączymy swe dłonie i gasną światła jak płomień ciepło, ciepło przemija gdzieś wtedy jestem żałosny ale gdzie koniec jest? ---------------------------------------------- może biec trzeba do końca upadać na drodze życia chwytając promyki słońca ostatnie spojrzeniem i... nie oddychać więcej dziś jak samotna postać u podnóża twoich drzwi...
65 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

iśka 7 lat temu
Niebanalny, poruszający wiersz i niezwykle obrazowy,ostatnia zwrotka jest dobrym drogowskazem na każdy dzień-do jego schyłku:pozdrawiam
Uczę się obrazowania ;) Dziękuję serdecznie iśka, pozdrawiam ;)
16 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie