Przejdź do treści

Z chwilą uniesienia

O życiu
Słowa częściej ranią niż twoje spojrzenia W nich i bez ciebie... Jestem bez znaczenia Nawet gdy warkną... Pozbawisz odzwierciedlenie. Czytałem Ci list przed lustrem O tym, jak umieram Manifestując pęknięte Kryjąc skrawek kartką, serce Martwy punkt, spojrzenie puste Nie odbija dziś nieba! Nie ma w nim matki i ojca Chociaż to trudne! Nie ma rodziny, wspólnego chleba Tylko wyplute strzępki z marnym jutrem odbitego spojrzenia wżartego na atom w karty zapomnienia... Patrzyłaś jak umieram I nie widziałaś człowieka Tylko stado i że nie warto Pomagać, gdy jest potrzeba! Spaliłem Ciebie z kartką Twój portret z martwego drzewa Bo niósł za mną grzechy Tam gdzie wszędzie czarno Z popiołem i węglem ,,Ja się nie zacząłem!" Rzucając hardo, gdy cierpisz ,,Znów Cię nie wybiorę!" Płonęły łzy tylko przez moment Płonęły wierząc że odrodzisz się jak Feniks...a serce? będzie moje!
86 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie