Przejdź do treści

Liczniki

Humoreska
Wydarzyło się to w latach dziewięćdziesiątych Po tym jak uświadczyłem urodzin dziesiątych. W prezencie licznik rowerowy otrzymałem. Mogłem więc sprawdzać z jaką prędkością jeździłem. Wybrałem się zatem do pobliskiego parku. Rzecz jasna, wziąłem rower stojący na ganku. Rodzice szli wolno, a ja naprzód gnałem. Kilka chwil później wypadek spowodowałem. Do parku wchodziło się szerokim tunelem. Jadąc z górki, prosto w niego się rozpędziłem. Licznik wskazywał aż dwadzieścia na godzinę, Lecz w mojej nieuwadze łatwiej znaleźć winę. Nagle, tuż przede mną, ujrzałem matkę z dzieckiem, Które biegło wprost na mnie ze swym małym pieskiem. W ostatniej chwili odbiłem kierownicą w bok, Odbiłem się od ściany i upadłem w rynsztok. Natychmiast przybiegła do mnie zmartwiona mama. Płakałem na widok rozbitego kolana. Rower leżał obok ze zrzuconym łańcuchem. Dzieciak z pieskiem patrzył na mnie z dziwnym uśmiechem. Ojciec podniósł rower i wyprostował koło. Parę elementów licznika się zgubiło. Matka oznajmiła, że wraca po apteczkę. Wraz z ojcem odwiedziłem pobliską knajpeczkę. Ojciec zamówił setkę wódki i dwa piwa. Wypił je czym prędzej, zanim matka wróciła. Wiem, że bardzo nie lubił takich sytuacji. Kiedy się zdarzały – poddawał się libacji. Mama po powrocie kolano odkaziła Oraz by wrócić do domu, nas zachęciła. Ojciec na tyłach wolno powłóczył nogami. Zazwyczaj kończyło się to awanturami. W domu, gdy mama kolano opatrywała, Wtem postać ojca do łazienki wparowała. Odepchnął matkę, która do wanny upadła I zdjął z siebie pas, upuszczając nieco sadła. Zerwał ze mnie majtki, przez taboret przerzucił. Jedną ręką mnie lał, a drugą matkę dusił. W końcu wyrwała się, a ojciec zaczął krzyczeć: „Czy wy każdo wycieczka musicie zniweczyć? Jak mosz na mnie sapać, to sap, ino nie w doma.” Po czym sam wyszedł i wsiadł do starego opla. Po drodze rozbił telewizor panasonic. Kineskop pękł, a telewizja to mój konik. Pijak odjechał i potrącił dwójkę dzieci. Przyjechał policjant, gdy wyrzucałem śmieci. Po rozjechaniu bajtli rozbił się o drzewo. Potem auto od razu w płomieniach stanęło. Prędkościomierz zatrzymał się na stu czterdziestu. Ojca znaleziono w kawałkach kilkunastu. Co powinno się z tej lektury zapamiętać? Patrz na drogę – nie licznik – jeśli chcesz zapieprzać.
101 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

P
Pobożny Jabba 8 lat temu
Bo Polacy to pijacy. Plus!
Autor Nieznany 8 lat temu
Wcale nie. Pijacy to tylko z lepszego sortu. I kot Prezesa.:)
leopard 2 8 lat temu
dam plus - za utrwalanie gwary ludowej :)
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie