Przejdź do treści
Uśmiech jego taki ciepły. Oczy jego, mego przyjaciela. Gesty wolne, płynne Gdy trzeba Energiczne, stanowcze. Słowa jego zawiłe, Jadące kilkoma trasami, I choć z zewsząd, jakby w jedno miejsce. Wiedza jego, jakby każdej książki znał smak. I tak, Wszyscy przy stole, Popijając lekkie montepulciano d`Abruzzo, Które on wybrał, Medytujemy otumanieni Jego świecącą osobą, A w głowach modlimy się obrazami, Zrodzonymi z matki wizji, I ojca dźwięku. Długo Zarząd zbiera się już Po stracie. Każdy w rogu, Samotnie, Płacząc nią, i plując w swoją Wewnętrzną twarz, Rytualnie śpiewa mantrę „Coś Ty Zro Bił” Jeden z nas, Więcej wydał na raz, Bo zbierane najdłużej oszczędności. Chcąc, nie chcąc, w tany Poszedł z łopatą, Bo biznes miał być udany, A zbrataliśmy się z Psychopatą.
113 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

7 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie