Przejdź do treści

W zardzewiałej szafie

Przemijanie
Ten szum, Ta dualistyczna poczwara Wyrywa mnie ze świadomości. Szampańskie płyny O smaku moczu, Odbijają się pawim jajem. Wczorajsze wstydy, Teraźniejsze działania, Jutrzejsze żale... To sen dziecino. Po dzisiejszej nocy Będą tylko pytania: Za co? Po co? Czemu? Ale bawmy się(!) Betonując żołądek Piaskiem snu I wczorajszymi pragnieniami, bo Nic nie ma początku. Wschody, zachody, Północe i półdnie... Piękne kobiety, O smaku legalnej marihuany, Palonej nielegalnie W lesie zwanym złem. Kamienie zamiast oczu, Przedramię zamiast snu. Dziwne twarze, smutne miny, W zalanych zatokach pełnych bzu. I ja, I ty, I wy, I oni, Nikt. Jak ryba na brzegu, Jak topielec obserwujący dno, Jak złamana gałąź pigwy z owocami... Radość(?); tak się będę czuć. I nie ma nikogo... I nikogo nie będzie... Szary dym ucieka z moją duszą... Ręce Buddy krwawią w medytacji... Ciepłe wspomnienia... Tak bardzo teraz złe... Nikomu niepotrzebne... Ja?... Nie ma mnie... I nigdy nie było... I nigdy nie będę... Wyciągany przez anioły... Uchem po barowej podłodze...
90 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 10 lat temu
coś w niej piszczy
czasem straszy
i wychodzą z niej strachy
zapachów niechcianych
trzeba ją zregenerować
jeśli drzewem jest w:)
P
ale o co chodzi pszczółko?
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie