Przejdź do treści

Kundalinii

O szczęściu
Rzeźbię cię jedwabistym słowem Otaczam oddechem, szeptem Karmię chlebem, nie głodem Kocham, oddycham, jestem. Odpływam, odchodzę, a niewidzialna nić Za nami, na wietrze drga, unosi się Powracam z dali w dal i dłoniom daję pić I jesteś ty, i jestem ja. W alabastrowym uśmiechu, ukwiecona czarem Przekraczając czystość, od świętości do grzechu Przelewasz swą jaźń nad moje otchłanie Rozpalając ogień w mym piecu w bezdechu. A skra tabunem w pogoni Nagim wstrząsając grzbietem Wśród pełgających nocą Stad narowistych koni, W ciał zakamarkach rwąca W dal wibrującym echem. I znów koło ciebie stojąc Pieszczę oddechem, szeptem Tak blisko, tutaj, obok Kocham, oddycham, jestem.
88 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

JKZ007 13 lat temu
kłaniam się prostym gestem ze słowem, że dobrze jest kiedy lekko i czasem powiedzieć własne pragnienia, tak podstawowe jak niebo i piekło, może lżej będzie nam wszystkim, kiedyś umierać:)
snylekkie 13 lat temu
uwazam ze czucie i nastroj zostaly oddane wiernie, biją emanują. troche abstrakcyjne miejscami ;d iks de
takietam 13 lat temu
kolejny koszmarek ale sympatyczny plus za intencje
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie