Przejdź do treści

Piersi fiołkami pachnące

Miłosne
Rankiem, gdy przybył czwarty anioł Smarowano decyzję iskrzącym blaskiem zieloności... Zaraz po chwili zachwytu poczęto trąbić w niebiosach A ptakiem i liściem w oczekiwaniu drżało Gdzieś w dole - co nieistotne - zstępowały gromy i błyskawice. Po cóż, po cóż ta epifania i apoteoza wdzięku, Słodyczy warg, lśnienia ud i śliny palców Z pokolenia: księżyc, gwiazdy, dżokeje, Penetrujący nozdrza karmazynu zapach A ponad wszystko dym i rozpacz I dotyk dłoni, co jeszcze i wciąż niepewne I zawsze zdziwione i zawsze tuż obok Modlitwy – kadzidła z rąk świętych Przekomarzań rozkosze i słowa bez słów Piołun, konie i biada! biada! biada! Jak duszę własną, jak duszę własną! Szarańcza, ABBADON i głowy lwów Bądź ze mną; odwrócili się, odwrócili... A więc tęcza i słupy ognia! „O przyjaciółko moja, jakże jesteś piękna!”
86 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 9 lat temu
termojądrowo, czy wodorowo - nieważne - ważne, że stopili się w jedno ... na odchodne :)
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie