Przejdź do treści
W marzeniach wyschniętych dojrzewaliśmy przy sobie próbując układać niemożliwe i w możliwe przemienić urzeczywistnić poczuć przy sobie ognisko domowe tym płomieniem naprzemiennie się wypełniać zgubiliśmy otoczkę zatrzasnęliśmy w niepewności nastał chłód a ogień zgasł szliśmy miesiącami by znaleźć opał, który ukoi upadłe serca nadziei sączących się z nas przykrości gdy w rękach nam już nic nie zostało odwołaliśmy się do miłości, tej kruchej miłości od pierwszego dnia budowanej byśmy mogli wytrwać następny dzień czasem godzinę naszą ubogą chwilę Smutna Radość
93 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 4 lata temu
jesteś poezją
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie