Przejdź do treści

Maraton w Krynicy...

Humoreska
Patrzyłem pod nogi, jak asfalt uciekał, z każdym moim krokiem i z każdym oddechem. W wyobraźni widziałem to, co mnie czeka. Finisz na mecie z radością, ze szczęściem. Biegu kamraci - Pan Ból i Pan Zmęczenie, z szyderczym uśmiechem namawiali bym przestał. "Daj sobie spokój, zakończ to cierpienie", lecz w mojej fantazji nie ma słowa: "klęska". Mistyczna Pani, Endorfina jej imię, piękna, cudowna i pełna radości. Gdy nastąpił kryzys, ona dała siłę, trochę wiatru pod skrzydła i powiew wolności. Ból odszedł zapomniany, razem z nim zmęczenie. Został tylko asfalt i dystans przede mną. Na ostatnich metrach wielkie uniesienie. Walka z samym sobą, mój bieg i zwycięstwo...
93 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 14 lat temu
i to wystarcz 'Walka z samym sobą, mój bieg i zwycięstwo'...czasami jak żłów się ciągnie a przeszkody szybciej ominie i na mecie pierwszy jest w:)
Beatrice 14 lat temu
Ostatnio rzadko tu zaglądasz :-) bardzo dobre rymy, w drugiej zwrotce przestawiłabym szyk na: kamraci biegu (czasem dla potrzeb rymów przestawia się szyk w zdaniu, ale tutaj nie ma takiej potrzeby), pozdrawiam :-)
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie