Przejdź do treści

Żul erka

Pewnego razu Żulia z Żulianem pili wino pod barem. Ale kwas! Ktoś głośno nagle wydarł koparę. Aż silnik w maluchu zgasł. To nie możliwe że pijak z pijaczką tak mogą w życiu brylować. Codziennie wypad za miasto a innym razem balu królowa. Ona niesforna z A de ha de on mistrz karate z par kin sonem. Idą przez życie jedzą sałatę krochmalem się uraczają. W nocy balanga dykta i spiryt w seans codzienny wkraczają. Była Marycha Klej i Opryszczka Rzeżączka i cała świta. Przyszłam pod koniec i zawyłam dosiadłam się do koryta. Było przemiło zaśpiewaliśmy mój dawny protest song. Aż po niedługiej chwili rozbrzmiał przecudny gong. W drzwiach się pojawił Chara Kili bankrut spod ciemnej gwiazdy. Oczy moje się w niego wpatrzyły jak dwie rozjechane Mazdy. I klekotało coś w moim serduszku jakoś w duszy zawyło. Miłość, na nią czekałam, jak jej nie było tak jej nie było. Spóźniała się całe życie. Schłam wysuszona, zmarszczona. W okraku i w koncie się położyłam straszliwe zawiedziona. O gdybym tak mogła kogoś spotkać tak jak Żulia z Żulianem Byłaby prze szczęśliwa jak pawian z drugim pawianem.
98 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

nieanna 8 lat temu
cała paleta uczuć, fajnie się czyta (choć może słowo 'fajnie' nie bardzo tu przystoi)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie