Przejdź do treści

Kamień

Miłosne
Ulica szara jak twarz pokonanego wędrowca stawiam kroki ostrożnie byle nie wzbudzać pyłu z martwych marzeń.. Idziemy w milczeniu ona i ja sprawiedliwość wydumanej czarownicy piszącej odwróconym zaklęciem w samym sednie serca.. I wiara widząca na wskroś niewidzialnego snu zdolna napisać miliony tytanowych ludzi w Wielkiej Księdze Żywota.. Ostatnie haniebne liście pod marmurowymi stopami spisują w sobie spóźnione pożegnanie droga tonie w kamieniach.. Kruszę słowa w dłoniach do cna w nich zbieram żal jak krople rosy tak spragniony jest człowiek.. Idę w nieznanym kierunku na oślep czytam czas bezwolnie staję się głazem.
127 odsłon

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 12 lat temu
Niezły Vercia...fajne metafory:) pod koniec troszkę przyciężkawy ale dobrze się czyta:) buziaki
Vera 12 lat temu
Dzięki Helenko.. ogólnie ostatnio ciężej i ciemniej..ale bronię się przed kamieniem;) :** buziaki
Mario Sz 12 lat temu
Ja również jak Helen metafory podziwiam :-)
Livia 12 lat temu
.... może ktoś Cię rozmiękczy? jakaś czuła dłoń... nie warto zmieniać się w głaz- przecież tak cudownie jest czuć :))))) pozdrawiam
Vera 12 lat temu
3 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie