Przejdź do treści

Otoczony opieką

Przyszedł do mnie, rozsiadł się wygodnie. Popatrzył na mnie swymi oczami w myślach, szepcząc: jesteśmy tacy sami. Spojrzałam i ja na niego, trudno nie było, skoro zasiadł naprzeciw. Jeszcze jednego łyka czarnej wezmę i rozmowę zacznę. Zapytałam więc przybysza: Co Cię w me strony sprowadza? Milczał. Robiąc się szary, znikał w otchłani mojego wnętrza. Rozpychał się strasznie, mimo iż zgody nie wyraziłam. Jakby miał wyssać ze mnie energię. Rozgościł się na dobre, siadając w duszy skromnie. Teraz płacz — wolał, bo jestem przy Tobie. Nie on nie był wrogiem. Lecz samotny, zagubiony i zmartwiony, więc został przeze mnie adoptowany smuteczek mały.
55 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

ryty 5 lat temu
Robiąc się szary, znikał w otchłani
mojego wnętrza.

Rozpychał się strasznie, mimo iż
zgody nie wyraziłam.
Jakby miał wyssać ze mnie energię.
Rozgościł się na dobre

; fragment jak z harlekina :)
White_Rose26 5 lat temu
Serio? Kiedyś czytałam dużo harlekinòw ale to dawno temu ;-) a Ty czytasz taki gatunek książek ?
Pozdrawiam
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie