Przejdź do treści

nieświeży dech zimowej nocy

noce całe zaśnieżone zasnąć nie potrafią rozproszone w białej czapie snują się bezsenne zmysły zmrożone stają się niebezpieczną rafą lubieżnie zakopane odpływają gdzieś w ciemność chciałem wieczorem ulepić bałwana ze śniegu dopiero co opadłego lecz dłonie mi zmarzły nawet śnieżynki wyszły mi całkiem do niczego o figlach na łonie przyrody mogę pomarzyć dla mnie staruszka zanadto prawdziwa jest zima już nie dam rady gimnastykować się na mrozie burza hormonów już była i mnie się nie ima bowiem zbyt duży jest między chcę a mogę rozziew 2010
63 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Młoda 14 lat temu
lubię Cię czytać :)
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie