miałem widzenie w katedrze do mszy posłuży a Pan do mnie z witraża rzekł, że nie ma grzechu w przebaczaniu jak kto pierwszy rzuci kamieniem zostałem sam, nie to mnie przeraziło, tylko niezrozumienie wokół innych ludzi, te...
Utwory
wysoko, na linie rozpiętej pomiędzy bytem a niebytem wpatrzony w horyzont daleki niepewnie lecz z determinacją stawiam rozchwiane kroki ponad przepaścią wierny równowadze życiowych doświadczeń na podmuch przejściowych...
pragnę być jak art d`eco prosty w wyrazie oszczędny w formie lakoniczność wprost przeciwnie nie obciąża mnie genetycznie rozpoznano w wielu stanach upojonego samym sobą rozesłano wanted dead or alive mam z...
chyłkiem, niepostrzeżenie, na sposób lisi w ciszy nic nie dziania się dni przemijają by raptem upływem czasu zakołatać zadziwieniem szeroko otwartych oczu, że już nadeszła pora stałej wylinki. zrzucam bez żalu starą, mocno...
krzepnące przez wieki krzemowe płaszczyzny kryształów unoszą obrazy zadziwień pod powiekami ram na światłoczułych odbitkach siatkówek jak spektakle nawet zwykły biały obłok wiszący nad dachami rozjaśnia bloki betonowych kl...
sonet nouveau by Shakespeare style ze spraw przyziemnych poziom przyswajania niski od spodu kołatanie i głos nieprzyjemny tu policja! otwierać! poglądy do wglądu! ja zaskoczony przyznaję - niestety nie mam cudze...
w czasie lektury perwersyjnie łechcą pręciki i czopki moich siatkówek słowa zbite we frazy zdań nadrzędnie złożonych - zabuduję nimi azyl lepiankę na wysypisku historii pełną książek których nie da się skreślić zmie...
służąc sam sobie niewprawnie chronię w busido jestem dzierżącym gimu jedynie bezpańskim samurajem uczuć żadnych nie żywię - wyciąłem wszystkie kataną umysłu który twardo stanął do walki na przeciw w pierwszym złożen...
linia frontu, przebiegła cwaniara środkiem doznań, jakie każdym oddechem żywimy krwią, o biegiem plotek na siebie. okopać czas się, przecież to jest wojna pozycyjna. ćwiczyliśmy pro-pozycje różnorakie, ale rowy transzei...
nim na dobre zdążę w głębię się pogrążyć głowę bez obciążeń unoszę jak grążel bo prócz wzniosłych dążeń nic jej już nie ciąży 2010
strużyny się wiją w spiralnych ramionach pośród gromad kulistych porozrzucane w kurzu mgławic tworzą galaktyczne wyspy których archipelagi są obmywane przez fale oceanu czasu przed nami światło je z mroku wydobywa na obraz i...
załóż proszę czerwony sweterek wiem że niemodny ma fason ale tobie w tej barwie jest dobrze i dłużej trzyma się frezji zapach. to nic że się zbiegł co nieco i drań pod pachami sam do lustra pije ty piersi twardo do przodu...
parzenice za/chwyt pod filiżanki uchem zaciskam porodowym kleszczem bezwiednie bezpośrednim ruchem w sprawie która jest nieco śliska piję łykami napój czarny jak moje myśli o gonitwie kiedy faworyt jest tak marny że...
zeszło z gór zjawisko fenowe zaczęło uwierać mentalnie w przyciasną 6 na 9 głowę litościwe serce zabiło w zegarze z kukułką skuteczność adrenalinę pompowało do żył by przeżył pro et veto szczególnie ostrą wypowiedzią pod...
wieczory zapadłe znienacka na bezgłośnie postępującą samotność bolą nas najbardziej kiedy wychodzą z cienia milcząc jak nieoswojeni posłańcy zwykłych strachów o wielkich oczach ciemności podaj mi dłoń proszę już się...
mówiłem wnusiu poczekaj, lato się spełni w nowiu się Księżyc ukryje, wtedy wypowiesz życzenie do czarnych głębin, które nad głową noc rozwiesza rozrzutnie haftując gwiazdami. niektóre cichym fajerwerkiem będą spadać - patr...
czasem struna zbyt mocno napięta do lotu zrywa się by z chichotem w pół przeciąć powietrze nagle zgęstniałe jak miód kładziony na rany które kalecząc się wzajemnie zadajemy bezwiednie z niewiedzy zdumieni efektem że oto...
byłem odchodzę nie mogę iść zostać też nie mogę kłębek nerwów zwijam zabiorę ze sobą swoje fobie i ogień którym rozpalałem co dnia auto da fe` zostaną tylko ślady potknięć i upadków mowo rodzima nadużywana bezkar...
luzy urlopowe lato ma w sobie pogodę jak zwykle nie tego ducha przygaszoną oraz żniwa na głowie dorzynają wniebogłosy psie juchy pijane mordy pieśń prac sezonowych kaleczą uszy ich głosy fałszywe wznosząc się prosto...
zamykam oczy na oślep macam głębiej dotykam istoty rzeczy kubki smakują szczerby na zębach język się ślini udając mowę stale na wadze tracę kontenans siłą woli z pantałyku* zbity okrywający wszystko kurz ściera stara...