Przejdź do treści
wieczory zapadłe znienacka na bezgłośnie postępującą samotność bolą nas najbardziej kiedy wychodzą z cienia milcząc jak nieoswojeni posłańcy zwykłych strachów o wielkich oczach ciemności podaj mi dłoń proszę już się ciebie nie boję czując rzeczywistości zapach który przenika mnie bezpiecznie na wskroś kiedy karmię ciebie z ręki okruchami jestestwa 2009
75 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

takietam 14 lat temu
trochę napuszony ale tam 'karmisz mię Pan z ręki'
gizela1 14 lat temu
wiesz Wiktor ---jesteś interesujący facet :))))))))))
gizela1 14 lat temu
i bardzo mi się podobasz :))))))))
DARTANIAN 110 14 lat temu
Nie no wiersz super ci nieoswojeni posłańcy no i w ogóle cała atmosfera...Świetny Pozdr.
4 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie