Ludzie patrząc na to samo widzą, każdy co innego. W konfrontacji – są zdziwieni; jak to, po co, i dlaczego? Swej opinii nie chcą zmienić – obraz ten sam, z nową ramą. Na siatkówce, w powidoku efekt ten sam u każdego; tak...
Utwory
Kiedy miewam silne zaparcia mentalne, nocą nachalnie duch egzystencjalizmu przysiada się do mnie nieproszony, jak gość co ni stąd ni zowąd na cudzych przyjęciach zjawia się i kładzie mi kawę na ławę, wyjaśniając bytu i nie...
rzucam słowa na wiatr taki list w butelce może dolecą gdzieś lub dopłyną morzem albo się rozcieńczą na chłodnym powietrzu i wraz z deszczem liter opadną wierszem cudem się ukorzenią i zakwitną metaforą pozbawiaj...
jednak warto, nie bacząc na konsekwencje słowem wytartym jak zgraną kartą mówić o tak starych jak pergaminy uczuciach kaligrafowanych teksturą gotycką, inkaustem, który płynął w żyłach - nie schnie do końca. najpierw płonie...
Porozmawiajmy o kobietach, przyjacielu, tak jak chciałeś; metodycznie i zasadniczo. Mimo pozorów temat, który zna niewielu mężczyzn, bo kobieta bywa bardzo zwodniczą istotą, która oszukać zdoła każdego mędrca zmysłową kokie...
deszcz jąkała wcina się ostrzej w poświąteczne resztki wystroju porozrzucane bezładnie i zmywa makijaż biało-amarantowy fasadom kamienic strojnych w galowe flagi które miały orgazmy podczas patriotycznych spiczy a tera...
Unikam prozy, która nie ma twoich piersi, nienawiści z tyłu języka, normalności idącej prostą drogą. Nie nadaję nowych treści, chociaż za bogate nie były nigdy. Muszę dotknąć, żeby konkretu doznać skutków bo piszę o wyobraź...
drzewa bezwstydne obnażone grożą niebu nagimi konarami, każdy w inną stronę powyginany jest niczym rogi baranie trykają one w chmury nisko zawieszone słońce kpiącą iskierką w kałużach blikuje wiatr czyni zamieszanie kied...
wrastam w ciebie każdą porą nocy i dnia cierpią styki synaps gdy kończy się zapas dopaminy na wynos w kostkach czekolad rzeźbię napis w korze podwzgórza – kocham cię aby przechować euforyczne stany miłości bez gra...
drób łopocze domowo nieraz chciałby odlecieć gdzieś dalej za opłotki ponad poziom trawienia ziaren prawdy szczęśliwych że się ślepym trafiły każdy mieć może szansę na ukończenie kursu pilotażu - nieloty oraz ci którym skr...
spojrzeniem rzuconym niedbale, gdzieś spod rzęs bezwstydnie zuchwałych, nie prowokowałaś mnie wcale bardziej niż parą nóg wspaniałych, kiedy kpiąco zerkałaś na mnie w półuśmiechu ukryta cała, który powołał całą armię ż...
koniec sezonu letniego okazyjnie sprzedam hurtem nadbagaż nadwagę brak odwagi by zabić przekonania które przetrwały zakręty historii żyję na szerokości geograficznej skąd często wieje każdy kto ma pojęcie gdzie pie...
leży przede mną czysty karton in folio oraz ołówek B 4 Koh-I-Noora ołówek ciąży mi w dłoni jak z ołowiu biel kartonu lśni niby wyrzut sumienia łatwo ją można zaczernić wersami słów lecz nie wiersz jest potrzebny ale iluzja...
nawet chwila w której zamykają się oczy, też na pył się zetrze jak wszystko, jak moje marzenia – przecież jesteśmy jedynie kłębem kurzu na wietrze i wszystko co czynimy jest naprawdę pustym gestem pobrzmiewa ciągle p...
* Pewien szef koncernu z Jokohamy lubił być przez damy rozpieszczany, a zwłaszcza przez te śmielsze znane też jako gejsze, bo bez ich karesów miał omamy. * Rycerski Polak u dam z Workuty miał ksywę ;” twardy, jak w stal...
czasami czuję wszechogarniającą zdrewniałość która przenika przez warstwy marzeń i układa się w słoje rocznych przyrostów ukorzenienia wydarzeń stoję wrośnięty aż do płonnej skały gubię liście wspomnień wokoło wschodzą...
jesień osadzona na kwartał bez wyroku usiłuje nadać za pomocą tandetnej dekoracji pozór szyku przydziałowemu widokowi na świat za niedomytym oknem. gołębie na parapetowym spacerniaku drepczą cicho jak więźniowie w...
* listopad nagi drżą z zimna konary drzew – księżyc też pobladł * drży liść na wietrze jesień schłodziła wilgoć stopy szeleszczą * drzewostan w sepii złoto-czerwony nastrój sennie zamglony * dżdżysty poranek...
w niebie poruszenie; aż tam dociera swąd zniczy. święto mają wszyscy święci – impreza w plenerze jesiennym, gniją liście, mży deszcz, wiatr się nie liczy zupełnie z niczym, gdy bezczelnie świszczy; nie wierzę! pokutne płomy...
dynia wyszczerza zęby, oddaje duszę świeczce już krążą przebierańcy – pragną bać się troszeczkę. celtyckie plonów święto amerykańskim stylem przeszło wiele zakrętów aż do wiedźm - skąd ich tyle? u nas minie się z celem...