Przejdź do treści

Pierwiastek infinitum

Jestem rozwiany jak popiół na wietrze Roztrzepany, z dużymi oczami A tors mój w ciasnym swetrze Jestem prostą linią, stykiem nieba i oceanu Nie oceniam źle skali świata Jako modelu bezmiaru Człowiek ma drugiego za brata Zarówno noblistę jak i kogoś na logiki skraju Tak nas naszkicował Architekt Niebytu Polecając wykonanie Matce Naturze Która piękna, a jej czaszce brak sufitu Co profituje brakiem kolizji jej myśli z cegłami w murze Omija, przekracza granice wyrozumiałości Żadnemu swemu potomkowi nie szczędzi miłości Altruiście, dawcy krwi, lekarzowi Mordercy, kłamcy, gwałcicielowi Wierzę, że trafnie ocenia Miłość, którą ją darzymy Oraz, że nie pozostawimy jej cienia wątpliwości Że dobrzy jesteśmy niczym dzieci, pomimo tego, żeśmy dorośli
102 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie