Przejdź do treści

Dzikuska

Tęsknota
Na bezbrzeżnym skraju kanapy siedziała zaczajona ona. Wszystko w niej krzyczało wróć, przytul, pocałuj, lecz pancerz którym była okryta nie przepuszczał słów. Ginęły w środku. Odszedł tak jak wszyscy inni odbiwszy się od hermetycznej osłony jej ego i usłyszala tylko jak na dno duszy upada znowu zwęglone marzenie.
55 odsłon

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

ibis49 14 lat temu
szkoda zwęglonych marzeń, kiedyś ten pancerz trzeba zdjąć. Pozdrawiam:)
copelza 14 lat temu
pamiętam taki zespół / pancerne rowery /. oko dalej najlepsze, ale / zaczajona ona / też ma swój urok. ja cię proszę; wywal interpunkcję. w pierwszej strofce brakuje trzech przecinków i kropki. sporo masz tu wypełniacza, można to skrócić o połowę. zawsze lepsze jest to, co nienapisane:)
doktorek 14 lat temu
Taki los pancernych! :-)
lokales 14 lat temu
zrzuć tą skorupę ! zycie ucieka ! ...na dno duszy upada zwęglone marzenie.: kapitalne +
Wiktor Goriaczko 14 lat temu
A ego jej pancerne i nie do pokonania, wszystkie uroki kobiecości bezczelnie / ? / - szczelnie zakrywa lub zasłania! Czyżby nie było żadnego samca - macho,/ kawał drania /który nie bacząc na tę drobną niedogodność - wziął, nic nie tłumacząc - przebił zbroję swoim grotem i zbezcześcił jej dziewiczą godność?
brunonka 14 lat temu
świetne (jak zwyczaj ) Wiktorze ;-)) i jak zwykle dzięki za komentarze:-)))) (znalazłam na razie jeden przecinek i kropkę poprawiam i szukam dalej)
1 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie