Przejdź do treści

Komnata

Mroczne
Nastaje powoli mrok Żelazny blask księżyca Spowija ciemność i drzewa Zarysy jakby armii duchów W gęstwinie tego lasu Czai się rozbitek życia Uciekł z aresztu niebezpieczny Krąży niczym wilk za ofiarą Poszukuje zapachu nowego ciała Szelest liści na delikatnym wietrze Stwarza pozorny spokój A ciepło upalnego dnia Ulatuje w górę powoli W ten cały mrok podążam Tam gdzieś głęboko Niespokojnie drżący krok lecz cichy By nie usłyszały strachy Tego mordercy nie zaczepiam A wilki pozostawiam na boku Tam w gęstwinie daleko Mam te sekretne łoże Ołtarz życia emocje składam Co dnia kiedy śpię w duszy Na nocnej modlitwie i spowiedzi Kładę ten tajemny wór zmagań Te miasto przestępców i uciekinierów W którym ten nowy ostatni Nie wiem co zrobił lecz jest Nieproszony wykurzyć trzeba Te miasto złych emocji Cmentarzysko uśmiechów i radości Z ogromem swądu upadających Z pamięcią wszechdni i czasu Ciemne zauki bez kątów I małe jaskinie kretów To mieszkania sumieni To jak cele wolności Te miasto jest tym domem Składowiskiem wszystkich moich chwil Nie mam tutaj kominka Ani jasnego światła i muzyki
112 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie